Dziś imieniny: Szymona Tadeusza Jutro: Euzebii Wioletty

96B54085 3EEE 4E5A 81AB 9DC47734CB8EJuż dziś zapraszamy Was na kolejny wywiad z cyklu ,,Rozmowa miesiąca z...". W czerwcu udało nam się porozmawiać z miłośniczką koni Wiktorią Marach! Życzymy miłej lektury!

Proszę się krótko przedstawić.

Nazywam się Wiktoria Marach, w tym roku będę mieć 16 lat. Chodzę do drugiej klasy III Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Lesznie. Od dziecka interesuję się końmi.

Skąd zamiłowanie do jazdy konnej?

Jestem pewna, że gdyby nie stajnia wujka nie byłoby nawet mowy o jeździe konnej. Od małego odwiedzałam stajnię i fascynowałam się końmi. W drugiej klasie podstawówki rodzice kupili mi kucyka i to on mi pokazał co to prawdziwa opieka nad koniem. 

Czy ciężko jest Ci pogodzić obowiązki szkolne itp. z jazdą?

Czasem jest ciężko. Podczas nauki zdalnej nie było większych problemów. Od powrotu do szkoły zdecydowanie mniej jeżdżę, ponieważ często późno wracam ze szkoły, dochodzą do tego inne obowiązki i wtedy jazda schodzi na drugi plan. Zaczyna mi brakować czasu. 

Od ilu lat już jeździsz?

Jeżdżę konno około 8-9 lat. Pierwsze jazdy odbywałam na koniach wuja gdy miałam 3 lata, ale wiadomo w tym wieku nie ma się dużej koordynacji ruchowej więc nie było to nic większego. 

Dlaczego akurat taką dyscyplinę sportu wybrałaś?

Myślę, że gdyby nie jazda konna to nie miałabym innego zainteresowania, któremu bym się w 100% poświęcała. Kocham kontakt z końmi. Są to naprawdę mądre i interesujące zwierzęta. Bardzo lubię pracę z nimi. Każdy jest inny i każdy potrzebuje indywidualnego podejścia. 

Jazda konna to niebezpieczny sport. Doznałaś jakiś poważniejszych kontuzji?

Szczerze, przez te 8 lat nie stało mi się nic poważniejszego. Nie zliczę ile razy już spadłam, ale prawie zawsze kończyło się to na zwykłych siniakach. Oczywiście nie wszystko jest takie piękne jak tu opisuje, koń może zrobić krzywdę nieumyślnie, jest to zwierzę z natury uciekające, ale w chwili gdy poczuje się zagrożone i nie ma takiej możliwości żeby uciec od problemu może zrobić wszystko. Dlatego bardzo ważna jest rozwaga nawet przy zwykłych czynnościach takich jak karmienie i czyszczenie. 

Co gdyby nie jazda konna?

Rysowanie, ale nie byłaby to jakaś wielka pasja. Kiedyś lubiłam sobie coś poskrobać, ale od 2 lat nie rysuje prawie w ogóle. To jest zajęcie, któremu wbrew pozorom też trzeba się poświecić, mowa oczywiście o doświadczonych artystach.

Uczestniczysz w jakiś zawodach konnych? Jeśli tak to w jakich i czy masz już na swoim koncie jakieś medale/puchary?

Nie jeżdżę na zawody, przynajmniej teraz. Mam dwa młode konie, które dotychczas były po prostu za młode na starty w zawodach. Uczyłam je wszystkiego od podstaw, a na to potrzeba bardzo dużo czasu. Oczywiście są jakieś plany, które mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości się spełnią. 

Jak wygląda twój dzień w stajni?

Moje dni w stajni to zazwyczaj spontan. Najczęściej jest to jazda, albo zwykłe wspólne spędzanie razem czasu (czyszczenie, wypas na trawie). Przychodzę bez większych planów i obserwuję, czy koń się dzisiaj lepiej sprawdzi w pracy na placu, czy w spokojnym spacerze po lesie. Wolę, żeby moja praca z nimi to była współpraca a nie mus, nie chcę żeby mnie kojarzyły tylko i wyłącznie z wysiłkiem. Raz w tygodniu mam lekcję z instruktorką, by stale się doszkalać i zwrócić uwagę na błędy, których ja nie dojrzałam.

Jakie masz jeszcze zainteresowania?

Nie mam innych zainteresowań, tak jak wyżej wymieniłam, lubię czasem rysować, ale nic więcej. 

Dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu!

Wywiad przeprowadziły: Wiktoria Olejniczak i Zuzanna Leciejewska!